„Mon petit amour'' - Jak zadbać o dobrostan psychiczny?

Zalewa nas fala diet, terapii i przepisów. W natłoku informacji trudno jest wybrać z tego chaosu coś dla siebie, aby... zadziałało.

Staram się myśleć jak najprościej, nie odkrywam tu niczego nowego, jedynie przypominam sobie i Wam, że dusza i ciało współtworzą dobrostan. Takie podejście w wyborach co dla każdego z nas jest najlepsze, powinno być celem nadrzędnym. Uczucia są stałe, a emocje są reakcją na akcję. Uczucia i emocje to nie to samo. Jest to obszerny temat i przedmiot dociekań wielu z nas. Jednakże procesy te zachodzą bezustannie w nas i mają wpływ na nasze ciało, jego kondycję i odwrotnie stan naszego ciała i procesy w nim zachodzące mają wpływ na nasz stan ducha.

Jak o tym pamiętać? Jak dla samego siebie tworzyć dobrostan?

Otóż… należy WIEDZIEĆ! Wiedza i umiejętność samodzielnego myślenia ułatwiają proces poznawczy w drodze do samopoznania i samoświadomości. Każdy z nas jest inny. Są tacy, którzy chcą być na swojej drodze świadomi i tacy, którzy nie odczuwają takiej potrzeby. Osobiście uważam, że rozwój osobisty to życiodajna energia potrzebna by życie było pełne i satysfakcjonujące. To siła, której każdemu życzę. Samopoznanie, samoakceptacja i dobrze pojęta miłość własna czynią nasze życie lepszym. Powielanie, naśladowanie czy porównywanie się z innymi jest bardzo łatwe i w rezultacie mało rozwijające. Wszechobecne kopiuj-wklej to droga na skróty.

Namawiam do zaprzyjaźnienia się ze sobą, do postawy kreatywnej, do wydobycia ze swego życia tego, co nam służy i pozbycia się tego, co nam absolutnie nie służy. Nasze ciało skrzętnie "notuje" wszystkie przeżywane emocje. Nie zdając sobie z tego sprawy, krzywdzimy swoje ciała. Niemożliwym jest oddzielić ciało od duszy. Jestem głęboko przekonana, iż obecnie świat skłoni się do tego, by zobaczyć, że choroby tzw. cywilizacyjne jak nadciśnienie, cukrzyca, otyłość mają również podłoże psychosomatyczne.

Wciąż aktualne i mądre słowa rzymskiego poety Juwenalisa "Orandum est, ut sit mens sana in corpore sano", czyli "Modlić się trzeba o to, żeby w zdrowym ciele był zdrowy duch". Jestem zdania, że oprócz modlitwy (co z pewnością nie jest złe), należy to po prostu robić, gdyż nikt za nas tego nie zrobi. Z kolei Dalajlama mówi, że "medytacja działa, modlitwa też działa, ale najlepiej działa — DZIAŁANIE".

Byłam wiele lat temu w Chinach, bardzo wczesnym rankiem widziałam park a w nim ludzi w wieku przedemerytalnym lub emerytalnym (trudno określić) ćwiczących w sposób niezwykle piękny w skupieniu thai-chi. Dołączyłam do nich myśląc, że też tak bym chciała. Było to prawie mistyczne przeżycie. Pomyślałam wtedy, że wielce różnimy się. Nasze przychodnie pełne pacjentów, którzy najczęściej są zdenerwowani, nieszczęśliwi, czekający na to, iż ktoś lub coś jest odpowiedzialny, zobowiązany zapewnić nam zdrowie. Otóż to pułapka — w głównej mierze sami jesteśmy odpowiedzialni za stan naszego zdrowia. Oczywiście wyłączając sytuacje, kiedy spotyka nas coś na co kompletnie nie mamy wpływu. Jestem jednak przekonana, że wiele… Bardzo wiele zależy od nas samych…

Otocz miłością swoje narządy wewnętrzne… te które późno się skarżą, jak wątroba, czy płuca… Nie czekaj na objawy. Wszystko ze wszystkim w ciele człowieka jest połączone. Nic nie dzieje się w oderwaniu od drugiego. Dbajmy o zewnętrze, ale z równym zaangażowaniem o wnętrze.

lek. stom. Wanda Versace
Specjalista ortodonta 
Specjalista stomatologii zachowawczej
Lekarz medycyny estetycznej

Zapisz się na
wizytę online!

Zarejestruj się teraz